Kary wymierzane przez inkwizycję

Prawie do pierwszego rzędu kar, na jakie inkwi­zytorowie skazywali swoje ofiary, zaliczyć należy zadawane obwinionym w czasie ich uwięzienia. W większej części miast, więzienia świętego oficjum, były to sale, dwanaście stop długie, a dziesięć szerokie, do których przez małe u góry wybite okienko dochodził zaledwie słaby promień światła, tak, że więźniowie zaledwie mogli rozróżniać przed­mioty.  Połowę tych kryjówek zajmowało wznie­sienie, na którćm więźniowie sypiali, lecz gdy było tam miejsca zaledwie na trzy osoby, a często w każ­dej izbie zamykano dwa razy prawie tyle, najsil­niejsi zatćm musieli sypiać na ziemi, gdzie zaledwie tyle mieli miejsca, ile umarły w grobie.   Izby te tak były wilgotne, iż podściółka udzielana tym nie­szczęśliwym, wprędce gniła. Inne meble więzienne składały się z kilku garnków, do naturalnej potrze­by służących, a wypróżnianych tylko raz na tydzień, co zmuszało więźniów żyć w atmosferze tak nie­zdrów ej, iż większa część umierała, a” ci, którzy to wytrzymywali, tak się zmieniali, iż wyglądali jak chodzące trupy.

Lecz nie dosyć było zamykać ludzi w miejscach tak ciasnych i zatrutych, ale nadto niewolno im było mieć żadnej książki, żadnej innej rzeczy, która by choć na chwilę dozwoliła im zapomnieć o okropnym położeniu. Zabraniano im nawet narze­kać, a jeżeli który nieszczęśliwy więzień wydawał jęki, karano go włożeniem knebla w usta na dni kilka, jeżeli zaś to nie pomagało, ćwiczono okrutnie, włócząc po korytarzach. Tak samo karcono batem tych, którzy w izbach swoich hałasowali, kłócili się między sobą, i w takim razie solidarnie bito wszyst­kich znajdujących się w izbie. Kara taka dotykała wszystkie osoby, bez różnicy płci i wieku, tak, iż młode panny, zakonnice i znakomite damy rozbie-1 rano i bito bez litości.

Taki był stan więzień świętego oficjum i sposób obchodzenia się z jego więźniami w końcu piętna­stego wieku. Odtąd we wnętrzach więzień zaszły niejakie ulepszenia; ale więźniowie prawie zawsze doznawali tam jednakowego losu: widziano, że wie­lu tych nieszczęśliwych, dla położenia końca cier­pieniom, zadawało sobie śmierć dobrowolną. Innych godniejszych litości wyprowadzano z więzień i wie­dziono do izby tortur, gdzie znajdowali się inkwi­zytorowie i kaci, a tam każdy obwiniony, odmawia­jący przyznania się do winy, ulegał męczarni.

Podziemna grota, do której prowadziła nieskoń­czona liczba zakrętów, stanowiła miejsce przeznaczo­ne na wykonywanie tortur; głęboka cisza panująca w tej izbie mąk, widok straszliwych narzędzi kaź-ni, słabo oświetlonych połyskującem światłem dwóch lamp bladych, koniecznie śmiertelną trwogą przejmować musiały duszę pacjenta. Zaledwie sta­nął przed inkwizytorami, zaraz kaci, ubrani w dłu­gie, czarne, parciane suknie i kaptury, z otworami na oczy, nos i usta, chwytali go i rozbierali do ko­szuli. Wtedy inkwizytorowie, łącząc obłudę z okru­cieństwem, wzywali ofiarę do wyznania swojej zbrodni, a jeżeli się jeszcze zapierała, rozkazywali użyć tortury w taki sposób i przez taki czas, jaki uznawali za stosowny. Inkwizytorowie zawsze oświad­czali, że wypadkom uszkodzenia, śmierci lub złama­nia członków, sam tylko oskarżony był winien.

Trzy były rodzaje tortur: sznur, woda i ogień. W pierwszym razie pacjentowi wiązano z tyłu rę­ce sznurem, przeprowadzonym przez blok u sufitu, a kaci podnosili go o ile można najwyżej; zosta­wiwszy go jakiś czas tak zawieszonego, popuszczano sznur, ażeby nieszczęśliwy spadł nagle aż do pół stopy nad podłogę.  To straszne wstrząśnienie wy­ciągało wszystkie stawy, a sznur ściskający pięści, często aż do samych nerwów wrzynał się w ciało. Kara ta, cierpiana przeszło godzinę, pozbawiała często cierpiącego wszelkiej siły, wszelkiego ruchu; lecz inkwizytorowie odsyłali go na powrót do wię­zienia, dopiero wtedy, gdy lekarz inkwizycyjny oświadczył, że torturowany dłużej nie wytrzyma kary i umrze; pozostawiano go więc na łup cierpie­niom i rozpaczy, dopóki inkwizycja nie przygoto­wała nowej straszliwszej tortury.

Drugi rodzaj tortury wymierzany był za pomo­cą wody. Kaci kładli ofiarę na drewnianej szerokiej ławie, wklęsłej, mogącej pomieścić w sobie ciało ludzkie, przez której całą głębię przechodził drąg, na którym ciało opadając w tył, za pomocą urzą­dzonego w ławie mechanizmu, przybierało taką po­stawę, iż głowa znajdowała się niżej od nóg. Z tego wynikało, że oddech stawał się bardzo trudny, a pacjent uczuwał niezmierne boleści we wszystkich członkach, skutkiem ucisku sznurów, krępujących go i wrzynających się w ciało aż do krwi, która wytryskała wprzód nim przyszło do nakręcania sznurów na korbę.

A w tak okropnym położeniu, ka­ci wprowadzali do gardła ofiary cienkie namoczo­ne płótno, którego część zakrywała nozdrza; po­tem leli mu wodę w usta i nos, tak, aby przeciekała tak powoli, iż potrzeba było przynajmniej godziny, aby ofiara połknęła jej kwartę.  Pacjent nie może odetchnąć ani na chwilę; co moment wysila się na połykanie, w nadziei, że pochwyci cokolwiek powie­trza; lecz ponieważ zmoczone płótno stawia temu przeszkodę, a jednocześnie woda wchodzi przez nozdrza, można zatem pojąć, jaką ta nowa kombinacja zadaje trudność najważniejszej funkcji życia. Często się też zdarzało, że po ukończeniu tortury wyjmowano z gardła płótno całe napojone krwią z płuc porwanych, z powodu nadzwyczajnych wysileń nieszczęśliwego męczennika. Dodać jeszcze po­trzeba, że co chwila silne ramię obracało silną kor­bą, a za każdym obrotem sznury krępujące ręce i nogi wrzynały się aż do kości.

Jeżeli te powtórne męki nie zmusiły obwinio­nego do przyznania się, inkwizytorowie uciekali się wtenczas do ognia. Przystępując do tego rodzaju tortury, kaci wiązali najprzód ręce i nogi pacjenta, tak, aby się ruszyć nie mógł; potem nacierali mu nogi oliwą, słoniną i innymi wsiąkającymi materiałami, umieszczali je przed gorejącym ogniem, i tak trzymali poty, aż ciało tak popękało, iż widać było nerwy i kości. Oto były barbarzyńskie sposoby, którymi inkwi­zycja hiszpańska zmuszała swoje ofiary do przyzna­nia się częstokroć do urojonych występków. Trzeba było być bardzo silnym, aby znieść tak okropne próby, które ponawiano kilkakrotnie przez czas in­strukcji procedury, tak, że zaledwie obwiniony za­czynał odzyskiwać siły, brano go na nowo na tortury. Inkwizytorowie pozwalali sobie tyle, że rada Naj­wyższa zabroniła im skazywać tę samą osobę na tortury więcej niż raz, lecz ci zimno barbarzyńcy mnisi wkrótce znaleźli sposób pominięcia zakazu, i przez niepodobny do nazwania wykręt, po tortu­rowaniu nieszczęśliwego przez godzinę, odsyłali go do więzienia, oświadczając, że tortury zawieszają się do chwili, w której uznają za stosowne dalej je pro-wadzić. Tym sposobem nużyli obwinionych i pra­wie zawsze zmuszali do uznania się za winniejszych, aniżeli byli rzeczywiście. Zmordowani cierpienia­mi, śmierć poczytywali za ulgę; wielu zadawało ją sobie samym w więzieniu, a inni obojętnie patrzyli na przygotowania do Quio-da-le mającego ich wy­dać płomieniom.

Srogość inkwizycji i opór Hiszpanów

Zamordowanie dominikanina Arbaesa mocno roz­drażniło wszystkich inkwizytorów: poprzysięgli pomścić śmierć jego, i Torąuemada wydał najsu­rowsze rozkazy, względem wykrycia sprawców i wspólników zbrodni obrazy inkwizycji, oraz dla ukarania ich jako heretyków, nieprzyjaciół święte­go oficjum. Jeden z morderców, wzięty na męki wy­znał wszystko co wiedział o spisku, i ułatwił po­szukiwania inkwizytorów, wskazując niektórych spiskowych.

Trudno policzyć rodziny, które padły ofiarą zemsty inkwizytorów, w krótkim czasie spalili oni przeszło dwieście osób, a że najlżejszą wskazówkę uważano za dowód wspólnictwa, mnóstwo nieszczęś­liwych zginęło powolną śmiercią w głębi więzień. Dosyć było okazać gościnność uciekającemu, aby być skazanym przynajmniej na hańbę figurowania w auto-da-fe w ubiorze pokutnika. Gdy inkwizy­torowie nie oszczędzali nikogo, w trzech więc pierw­szych klasach szlachty nic było rodziny, która by nie miała jakiego członka swojego pomiędzy ska­zanymi na hańbiące kary, i widziano don Jakóba z Nawarry, syna sławnego infanta don Karlosa, zamkniętym w więzieniu Saragossy, z którego wy­szedł dla poniesienia publicznej pokuty, jako prze­konany o ułatwienie ucieczki kilku spiskowym. Głównych sprawców mordu Arbaesa ćwiartowano; przed powieszeniem poobcinano im ręce, ciała ich potem pocięto w kawały i członki te wystawiono na publicznej drodze. Jeden z nich zabił się w wię­zieniu w przeddzień swojej kary, ale i z jego tru­pem postąpiono podobnie jak z trupami innych skazanych. Inkwizytorowie przyobiecywali darować życie temu ze spiskowych, który denuncjuje in­nych; ale i takiego stracono, tę mu jedynie wy­świadczając łaskę, że mu ręce ucinano dopiero po śmierci.

Pomiędzy dosyć licznymi obwinionymi o uciecz­kę do Francji, znajdował się szlachetnego pocho­dzenia Kasper de Santa-Crux, który umarł w Tu­luzie, gdy tymczasem portret jego spalono w Saragossie. Jednego z synów jego aresztowano za ułatwie­nie mu ucieczki; inkwizytorowie skazali go na figu­rowanie w publicznym avto-da-fe\ i kazano mu po­tem udać się do Tuluzy z żądaniem, aby dominika­nie tego miasta odkopali z grobu ciało jego ojca i wydali płomieniom; miał on następnie powrócić do Saragossy i złożyć inkwizytorom protokół tej ojcobójczej inkwizycji. Syn de Santa-Crux taką był przejęty trwogą przez inkwizycję, że bez użalenia się usłuchał jej barbarzyńskich rozkazów, i zdobył się na nikczemność wypełnienia swojej zgrozą przejmującej pokuty. Taki wyrok, na którego samo wspomnienie truchleć trzeba ze zgrozy, wystarcza do scharakteryzowania inkwizytorów, którzy go wydali, i dostatecznie wskazuje, do jakiego stopnia podłości przywodzili oni narody.

Gdy inkwizytorowie Saragossy gromadzili ofia­rę na ofiarę, tymczasem inkwizytorowie innych prowincji współubiegali się w naśladowaniu ich przykładu. Trybunał ustanowiony w Toledzie aresz­tował tak wielką ilość obwinionych, że z powodu braku czasu nie mógł wytoczyć im procesów według przepisanej formy.  W miesiąc po upływie terminu łaski, obchodzili auto -da-fe nawracające, na którym 750 skazanych, obojga płci, wycierpiało pu­bliczną pokutę, boso, w koszuli, ze świecami w rę­kach. W pięćdziesiąt   dni   później nastąpiło drugie auto-da-fe, na którym figurowała podobna liczba nieszczęśliwych. Po upływie dwudziestu pię­ciu dni, znowu pociągnęło 750 osób na tenże sam obrzęd; przed końcem zaś roku odbyła się czwarta egzekucja, na której spalono dwudziestu siedmiu skazanych, w tej liczbie dwóch księży, a 950 na­wróconych skazano na mniej więcej różne pokuty. A tak w przeciągu jednego roku, inkwizycja w Toledzie rozpoczęła i zakończyła 3 327 procesów, nie licząc wielu innych wytoczonych przeciw obwinio­nym pozostającym w więzieniach. Rachunek ten do­statecznie przekonywa, jak nieregularnie prowa­dzone było postępowanie sądowe, tym bardziej, iż wiemy, że uskuteczniało pracę tylko dwóch inkwi­zytorów i dwóch pisarzy, której dziesiąta część by­łaby jeszcze za nadto uciążliwą dla każdego innego trybunału. Inkwizytorowie innych prowincji hisz­pańskiej monarchii prawie tak samo postępowali jak inkwizytorowie Sewilli, Saragossy i Toleda, i zapew­nić można, że nowoczesna inkwizycja zgubniej sza była dla Hiszpanii w pierwszych latach zaprowa­dzenia, aniżeli kilka na raz wojen.

Nadzwyczajna jej srogość zmusiła do wychodz-twa przeszło sto tysięcy rodzin, do wysłania kilku milionów franków rzymskiemu dworowi, który sprzedawał swoje absolucyjne bulle.

Gdy inkwizytorowie tworzyli z jednej strony święte przymierze przeciw ludom, z drugiej ludy sprzymierzały się przeciw inkwizycji; bo okrucień­stwa tego trybunału wszędzie wywoływały roz­ruchy, które król musiał uspakajać.  Rozruchy te wybuchły jednocześnie w Ternelu, w Walencji, Loridzie i Barcelonie i prawie we wszystkich miastach Katalonii; stawiano tak mocny opór, że aby zmusić lud do posłuszeństwa, Ferdynand musiał się uciec do najsurowszych środków; mimo to jednak potrze­bował przeszło dwóch lat do uśmierzenia zawichrzeń, którymi kierowało kilku magnatów. Barcelona mianowicie odznaczyła, się swoją odważną opozycja: mieszkańcy tego miasta, tudzież całej prowincji, nie chcieli wcale poddać się pod jarzmo nowoczesnej inkwizycji, ani uznać władzy Torquemady; najwięk­szy więc jak może być miano kłopot z wprowa­dzeniem reformy świętego oficjum w tej prowincji iw zmuszeniu Katalończyków do uległości. To samo działo się na Majorce i Minorce, których mieszkańcy odpierali inkwizycję przeszło przez lat osiem, tak, że dostała się na te wyspy dopiero w roku 1490.

Wszystkie te widoczne oznaki tak ogólnej opozycji niezaprzeczenie przekonywają: że święte oficjum ustanowiono w Hiszpanii pomimo życzeń na­rodu, że mu ją narzuciła siła i groza. Przeważne widoki papieżów, skąpstwo Ferdynanda i fanatyzm kilku mnichów, wtrąciły Hiszpanię w przepaść nie­szczęść, które przewidywał rozsądek narodu, gdy powstawał przeciw rozkazowi swojego króla i prze­ciw bullom papieża. Naród rzadko kiedy się myli; biada tym, którzy gardzą jego przedstawieniami!

W ciągu tej walki, Torąuemada, zawsze dążący do swojego celu, zredagował dodatkowe artykuły do pierwszych ustaw świętego oficjum zwołał no­wą juntę generalną inkwizytorów. Zgromadzenie to wydało rozmaite rozporządzenia, ściślej jeszcze regulujące władzę wielkiego inkwizytora generalne­go. Jednocześnie Torąuemada ogłosił liczne posta­nowienia, zapobiegające wielkim nadużyciom, jakie się wkradły w zarząd dobrami skonfiskowanymi ro­dzinom jego ofiar.

Jakkolwiek masa tych dóbr była znakomita,   zła administracja ich łącznie z marnotrawstwem inkwizytorów tak dalece zmniej­szyła dochody świętego oficjum, iż takowe nie wy­starczały na pokrycie jego wydatków. Armia satelitów, których musiano opłacać, żywienie mnóstwa biednych więźniów, nieustannie napełniających piw­nice inkwizycji, wyczerpały jej kasy. Ferdynand nie mogąc dłużej z nich czerpać, kazał spisać sum­my, które zabrali inkwizytorowie, i nakazał ich zwrot. Należało powstrzymać niewierność inkwizytorów, tym bardziej, że Ferdynand obficie zaopatrywał ich potrzeby, nawet na przypadek gdyby nie pobierali wyznaczonej sobie płacy.

Za pomocą tych zwrotów, tudzież kar pienięż­nych od osób nawróconych, Torquemada wspomógł zasoby inkwizycji, i nawet mógł do innych swoich wydatków zaliczyć płacę wielkiej liczby szpiegów, których rozsiał po całej przestrzeni Hiszpanii. Przez ten ostatni środek, zdolny przerazić nawet i starych chrześcijan, stanowczo wywołał on niena­wiść ku wielkiemu inkwizytorowi generalnemu, i od tej chwili życie jego nieustannie narażone by­ło na jak największe niebezpieczeństwa.

Ustanowienie wielkiego inkwizytora generalnego i rady najwyższej

Bulla papieska Sykstusa IV, z roku 1483, wywołała różne środki, pomiędzy którymi dekret, nakazujący inkwizycji przybrać formę nieustającego trybunału z naczelnikiem, któremu ulegać musieli wszyscy w ogóle i po szczególe inkwizytorowie. Wtedy To­masz Torquemada, sprawujący już obowiązki gene­ralnego inkwizytora królestwa Kastylii, podciągnął pod władzę swoją wszystkie prowincje aragońskiej korony, a tę niezmierną jego władzę zatwier­dził papież Innocenty VIII i jego następcy.

Torquemada jak najzupełniej usprawiedliwił wy­bór swojej osoby, niepodobna było znaleźć człowie­ka zdolniejszego do zadość uczynienia chęciom Ferdynanda przez ciągłe pomnażanie konfiskaty, a zamiarom dworu rzymskiego przez propagowanie jego władczych fiskalnych zasad, tudzież zamiarom samej inkwizycji przez utworzenie potrzebnego jej systemu terroryzmu. Wielki generalny inkwizytor urządził naprzód cztery porządne trybunały w Se­willi, Kordobie, Jaenie i Ciudad-Realu, a potem do­zwolił dominikanom rozpocząć swoje urzędowanie w rozmaitych diecezjach kastylijskiej korony. Torquemada wybrał sobie na asesorów i radców dwóch prawników, którym polecił ułożenie nowych ustaw świętego oficjum.

Ferdynand wiedząc, jak ważną było rzeczą dla interesu skarbu urządzić odpowiednio trybunał, ustanowił królewską radę inkwizycji, którą nazwał radą najwyższą. Wielki inkwizytor z prawa był jej prezesem, jeden biskup i dwaj doktorowie pra­wa cywilnego i głos doradczy w interesach podpa­dających pod decyzję duchowną, co wywoływało częste spory generalnych inkwizytorów z radcami najwyższej rady.

W jakiś czas później, to jest ku końcowi roku 1484, Torquemada zwołał juntę generalną, złożoną z in­kwizytorów i ich radców; zebranie to nastąpiło w Sewilli i ułożono na nim pierwsze prawo hisz­pańskiej inkwizycji, pod nazwą instrukcji.

Nowy ten kodeks składał się z dwudziestu ośmiu artykułów.

Trzy pierwsze artykuły oznaczały sposób instalowania trybunałów po miastach, ogłoszenie cen­zur przeciw heretykom i apostatom, którzy się ob­winia dobrowolnie, i ustanawiały termin łaski dla chcących uniknąć konfiskaty majątku. Rozporzą­dzenia te wielce były podobne do tych, które przy­jęła inkwizycja dawna.

Czwarty artykuł stanowił że dobrowolne wyzna­nie, uczynione przed czasem łaski, należało zapisy­wać w inkwizytorskich wywodach słownych. Tym sposobem ułaskawiano tylko tego, kto wydał innych na prześladowanie.

Piąty artykuł zabraniał dawać tajemne roz­grzeszenia, wyjąwszy w razie gdy nikt nie wiedział o występku nawróconego. Przepis ten wydawał na hańbę publicznego auto-da-fe każdego, kto dobro­wolnie błąd swój wyznał, że posyłał do Rzymu ogromne summy, dla uzyskania za pieniądze breve uwalniającego od akt upokarzającego obrzędu.

Szósty artykuł skazywał nawróconego na po­zbawienie wszelkiego zaszczytnego urzędu, uży­wania złota, pieniędzy, pereł, jedwabiu i cienkiego płótna. Kary te także wzbogaciły dwór rzymski, z powodu licznych próśb o rehabilitacyę.

Artykuł siódmy, oznaczał pokuty pieniężne, na­wet dla tych, którzy się dobrowolnie przyznali.

Artykuł ósmy stanowił, że dobrowolny penitent, skoro się przedstawi po terminie łaski, nie może być zwolniony od konfiskaty majątku, nabytego prawnie w dniu jego apostazji lub herezji. Oba te artykuły przekonywają, czego to chciwy Ferdynand spodziewał się od inkwizycji.

Artykuł dziewiąty zalecał lekką tylko pokutę, dla osób nad lat dwadzieścia, które się przedstawią dobrowolnie. Lecz cóż to rozumieli przez lekką po­kutę prawodawcy tak zimno barbarzyńscy?

Artykuł dziesiąty wymagał dokładnego ozna­czenia czasu, w którym nawrócony wpadł znowu w herezję, dla wywiedzenia się jaka część jego mienia przypadnie skarbowi. Z powodu tego arty­kułu wiele osób postradało posagi żon swoich, po­nieważ wypłacone im zostały po występku ich teś­ciów. Jakiż stąd nieład dla rodzin!

Jeżeli heretyk zatrzymany w tajnych więzieniach świętego oficjum, tknięty prawdziwym żalem, pro­sił o rozgrzeszenie, to artykuł jedenasty stanowił, że takowe może mu być udzielone po skazaniu go na wieczne więzienie. Cóż to za pokuta!

Artykuł dwunasty upoważniał inkwizytorów do skazywania na oczyszczenie (relaxatio) jako fał­szywego penitenta, każdego nawróconego, którego przyznanie się uzna za niedokładne, a żal za udany. A zatem życie człowieka zależało od uznania in­kwizytora.

Artykuł trzynasty dotykał tą samą karą tych, którzy by chwalili się, że na spowiedzi ukryli kilka występków.

Artykuł czternasty stanowił, że jeżeli oskarżo­ny uporczywie zapierać się będzie, musi być kara­ny jako niepoprawiony. Ten artykuł zaprowadził na stos tysiące ofiar, bo osoby dalekie od winy uważano za przekonane o nią.

Według artykułu piętnastego, ilekroć znajdzie się wątpliwy dowód przeciw oskarżonemu, zapiera­jącemu się swojego występku, takowy ma być wy­dany na tortury; jeżeli w mękach przyzna się do winy i potwierdzi na spowiedzi, skazany być ma jako przekonany; jeżeli zaś cofnie swoje zeznanie, ma powtórnie ulec torturze.

Szesnasty artykuł zabraniał udzielać oskarżonym całego wypisu zeznań świadków.

Siedemnasty zalecał inkwizytorom, aby sami ba­dali świadków.

Osiemnasty wymagał, aby jeden lub dwaj inkwi­zytorowie obecni byli przy torturach, dla przyjęcia zeznań obwinionego.

Dziewiętnasty artykuł stanowił, że każdy obwi­niony nie stawiający się po formalnym wezwaniu, ma być skazany jako przekonany o herezję.

Dwudziesty artykuł przepisywał, że jeżeli książ­ki lub postępki człowieka zmarłego dowiodą, że był heretykiem, sądzić go należy i potępić jako ta­kiego, ciało wydobyć z grobu, a cały majątek skon­fiskować u jego naturalnych spadkobierców.

Według artykułu dwudziestego pierwszego in­kwizytorowie mieli prawo rozciągnąć swą jurys­dykcję na wassali panów i cenzurować tych ostat­nich, jeżeli stawiali jakąkolwiek temu przeszkodę.

Artykuł dwudziesty drugi mieć chciał, aby dzie­ciom osób, którym skonfiskowano ich mienie, tytu­łem jałmużny wypłacano część tego mienia. Arty­kuł ten był tylko iluzyjny, bo nigdy inkwizytoro­wie nie zajmowali się losem tych nieszczęśliwych; opuszczenie i nędza zawsze stanowiły ich udział.

Pozostałe sześć artykułów tego kodeksu odnosiły się do postępowania, według którego inkwizyto­rowie zachować się mają w stosunku do siebie i do swoich podwładnych.

Tę ustawę kilkakrotnie dopełniano, nawet w cza­sach pierwotnych; lecz pomimo wszelkich zmian, forma postępowania zawsze była prawie jednakowa, a inkwizytorowie nie wyrzekali się nigdy samowolności, stanowiącej zasadę tej nienawistnej i okrop­nej jurysprudencji. Obwiniony nie mógł w żaden sposób ustanowić sobie należytej obrony, a sędzio­wie postawieni w ostateczności albo uznania go nie­winnym, albo podejrzanym o winę, zawsze trzymali się tego drugiego zdania i nie potrzebowali już żad­nych dowodów.

Kodeks tak krwiożerczy, którego wykonanie po­wierzano ludziom utrzymującym, iż przyjemni bę­dą Bogu paląc tysiące bliźnich, koniecznie wywo­łać musiał znienawidzenie inkwizycji. Wzbudziła też ona najwyższe niezadowolenie, a ludy Hiszpanii częstokroć stawiały mu krwawy opór. W Aragonii mianowicie, gdzie konfiskata majątków nie mogła się dokonywać z powodu odwiecznych przywilejów, stanowienie i wykonywanie nowych ustaw oburzało naród i szlachtę. Reprezentanci królestwa protesto­wali u papieża i u Ferdynanda przeciw wprowadze­niu nowego kodeksu inkwizytorskiego.

Wyprawiono komisarzy do Rzymu i do hiszpańskiego dworu, prosząc przynajmniej o zawieszenie wykonania ar­tykułów dotyczących konfiskaty, jako przeciwnych prawom królestwa. Aragonowie pochlebiali sobie, że jeżeli ten środek zostanie zaniechany, to wkrót­ce trybunał inkwizycyjny sam z siebie upadnie. Lecz gdy deputowani aragońskich kortezów wystę­powali ze swoją reklamacją, tymczasem nowi inkwi­zytorowie skazali licznych chrześcijan na spalenie pod­czas publicznego i uroczystego auto-da-fe. Kary te jeszcze bardziej rozdrażniły aragońskich. Obawiali się oni, aby nie ponowiły się pomiędzy nimi sceny dziejące się w Kastylii, gdzie święte oficjum od trzech lat dopiero ustanowione pod kie­runkiem fanatycznych mnichów i księży, już spaliło tysiące ofiar.

W takim stanie rzeczy wielu znakomitszych mieszkańców Saragossy, widząc, że starania ich u papieża są bezskuteczne, powstało przeciw inkwizycji, postanawiając poświęcić jednego lub dwóch inkwizytorów, a to aby przestraszyć innych i tym sposobem zmusić do wyrzeczenia się swojej myśli.

Pierwsze ciosy spiskowych uderzyć miały inkwi­zytora Piotra Arbaesa; lecz uniknął ich po kilkakroć. Arbaes uwiadomiony o ich zamiarze, miał się na ostrożności, pod suknią nosił drucianą koszulę, a pod czapką rodzaj żelaznego kasku.

Jednak spiskowcy zbliżywszy się do niego pew­nego wieczoru, gdy był u ołtarza, uderzyli go w szyję i zadali mu tak głęboką ranę, że umarł we dwa dni później, t. j. 17 września 1485 roku.

Wrażenie, jakie to zabójstwo wywarło na umy­sły, nie odpowiedziało oczekiwaniu spiskowych. Wszyscy starzy chrześcijanie podburzeni przez in­kwizytorów i mnichów, zapragnęli pomścić śmierć Arbaesa; nastały gwałtowne rozruchy, których na­stępstwa mogłyby być straszliwe, gdyby nie po­wstrzymano fanatycznego motłochu przyrzecze­niem, że winnych spotka główna kara. Tymczasem pamięć inkwizytora Arbaesa uczczo­no pewnym rodzajem uroczystości, która przyczyniła się mocno do ogłoszenia go świętym i do szczególnej dla niego czci w kościele. Mało brakowało do uzna­nia tego dominikanina patronem inkwizycji i protekto­rem ministrów świętego oficjum; lecz poprzestano na pracy nad przygotowaniem cudów, aby go można było beatyfikować; co rzeczywiście nastąpiło w ro­ku 1664 za pontyfikatu Aleksandra VII.

O występkach, które śledziła dawna inkwizycja

Ustanawiając inkwizycję, papieże mieli na celu na raz poszukiwanie i karanie występku herezji; lecz aby dojść do wykrycia prawdziwych heretyków, zalecano inkwizytorom ścigać usilnie chrześcijan, którzy czynami lub słowami objawiali złe uczucia, lub błędne opinie o dogmatach kościoła: co było dostatecznym do posądzania ich o herezję i wyzna­czania śledztwa, prawie zawsze sprowadzającego za sobą denuncjację.

Chociaż wywiadywanie się o występkach, nie mających żadnego związku z wiarą, z prawa nale­żało do zwyczajnych sędziów, były jednak rozmai­tego rodzaju przestępstwa, których według zdania papieży, nie można się było dopuszczać, nie będąc przejętym złą nauką. Wskutek tego zalecano in­kwizytorom, aby uważali za podejrzanych o herezję:

  1. Tych co przez pewien rodzaj bluźnierstwa, znani pod nazwą heretyków, głosili błędne zasady o wszechmocności Boga, lub o innym jakim atrybucie boskim. Bluźnierstwo to sprowadzało za so­bą podejrzenie o herezję, wtedy nawet, gdy wyrze­czone było w uniesieniu lub pijaństwie, gdyż inkwi­zytorowie mogli je uważać jako dowód, że zwyczajne uczucia bluźnierców byty przeciwne wierze.
  2. Tych, którzy dopuszczali się czarów i wróżbiarstwa, kiedy pomiędzy używanymi przez nich środ­kami posługiwali się święconą wodą, poświęcaną hostią, olejem świętym i innymi rzeczami, dowodzącymi wzgardy i nadużycia sakramentów, tajemnic religii i jej obrzędów. Do tej kategorii zaliczano także tych, którzy w swoich zabobonnych prakty­kach odnosili się do szatanów, w celu przewidzenia przyszłych wypadków. Ponieważ tego rodzaju wy­stępki były bardzo pospolite w średnich wiekach, ważną więc było rzeczą dla polityki dworu rzym­skiego, podciągnąć je pod swoją jurysdykcję.
  3. Tych, którzy wzywali demonów dla otrzyma­nia łask. Występek ten w czternastym wieku tak się był rozpowszechnił po Katalonii, iż zdaje się pewnym, że wiele osób, którym wytaczano sprawy, ze wszelkimi obrzędami używanymi przez katoli­ków czciło szatana jak bóstwo nieprzyjazne Bogu, a odziane potęgą niemniej wielką. Istniała nawet wówczas księga zwana Klawikuią Salomona, na którą poprzysięgano, ilekroć zobowiązywano się do wypełniania jakiej rzeczy, podobnie jak chrześcijanie poprzysięgają na Ewangelię.
  4. Tych, którzy dłużej nad rok pozostawali wyklętymi, a nie prosili o absolucję, ani zadość czy­nili nałożonej na nich pokucie, co uważano za rodzaj wzgardy dla duchownych nakazów.
  5. Odstępców, którzy przyjmują wszystkie arty­kuły wiary, lecz zaprzeczają obowiązku posłuszeń­stwa dla biskupa rzymskiego, jako widomej głowy katolickiego kościoła i zastępcy Jezusa Chrystusa na ziemi; i tych, którzy myśląc podobnie, odmawiają wiary w niektóre artykuły oznaczone, jak np. Gre­cy, nie wierzący wcale w to, że Duch Święty pocho­dzi od Syna, lecz tylko od Ojca.
  6. Ukrywających, błądzących i stronników he­retyków, jako obrażających kościół katolicki i rozkrzewiających herezję.
  7. Opierających się inkwizycji lub przeszkadza­jących inkwizytorom w wykonywaniu ich posłan­nictwa, z uwagi, że nie może być dobrym katolikiem ten, kto stawia przeszkody poszukiwaniom inkwi­zytorów.
  8. Wszystkich panów, którzy po wezwaniu przez urzędników inkwizycyjnych, pod przysięgą przyrze­kli wygnać heretyków ze swoich posiadłości, a je­dnak nie dopełnili tego.
  9. Wszystkich rządców królestw, prowincji miast, którzy nie wystąpią w obronie kościoła prze­ciw heretykom, jeżeli inkwizytorowie o to ich wezwą.
  10. Wszystkich, którzy nie zgodzą się na odwo­łanie statutów i regulaminów obowiązujących mia­sta, jeżeli te okażą się przeciwnymi środkom przez inkwizytorów zaleconym.
  11. Adwokatów, notariuszów i innych prawni­ków, sprzyjających heretykom i radami swoimi do­pomagających im do wymknięcia się z rąk inkwizyto­rów i ukrywających papiery mogące wykryć herezję.
  12. Wszystkie osoby, które by sprawiły ducho­wny pogrzeb tym, co się sami do herezji przyznali, lub stanowczym wyrokiem za takich uznani zostali.
  13. Tych, którzy w ciągu sprawy o wyznanie, odmówiliby przysięgi co do jakiego punktu, jeżeli­by do jej wykonania wezwani byli.
  14. Zmarłych, którzy obwinieni byli o herezję, bo pamięć ich powinna była być zhańbiona, a ciała wy­dobyte z grobów i spalone, dobra zaś skonfiskowane.
  15. Żydów i Maurów, jeżeli na piśmie lub słow­nie nakłaniali katolików do przyjęcia ich wiary, co ich poddawało świętemu oficjum.
  16. Na koniec wszystkich nieobjętych poprzednimi kategoriami, którzy jednak zasłużyli na pod­ciągnięcie pod nie, bądź przez swoje czyny, bądź przez pisma lub słowa.

To samo podejrzenie o herezję rozciągało się także i do pism zawierających heretycką naukę, lub mogących do niej doprowadzić. Autorzy ich zo­stawali w podejrzeniu.

Trzy były rodzaje podejrzanych o herezję: moc­no i gwałtownie podejrzanych Yehementi, lekko zaś podejrzanych nazywano Leci.

Chociaż powszechna reguła poddawała inkwizy­torskiej jurysdykcji wszystkie osoby winne prze­stępstw, zawartych w wyżej wymienionych kate­goriach, był jednak jeden wyjątek dla papieży, ich legatów i nuncjuszów, ich urzędników poufnych, tak iż gdyby nawet denuncjowani zostali jako prawdzi­wi heretycy, inkwizytor miał tylko prawo przyjąć tajemne zawiadomienie i natychmiast przesłać je papieżowi. Tenże sam wyjątek służył biskupom lecz królowie i książęta podlegali inkwizytorskiej jurysdykcji.

Aplikacja mszy

APLIKACJA MSZY (łac. applicatici przydzielenie, zastosowanie), odprawienie przez kapłana mszy św. w określonej intencji. Obowiązek a.m. może wynikać z nakazu władzy kośc, z racji sprawowanego urzędu, posiadanego -> beneficjum lub przyjętego – stypendium mszalnego.
W praktyce pierwotnego Kościoła msza niedzielna i świąteczna zawsze była sprawowana w intencji konkretnej gminy chrzęść, a gdy celebrował ją bp – w intencji całej diecezji. Sobór Tryd. przypomniał duszpasterzom, że są zobowiązani z prawa Bożego do a.m. za wiernych. Do bliższego sprecyzowania tego obowiązku doprowadziły jednak dopiero odpowiedzi Kongr. Soboru na przedkładane jej w związku z wątpliwościami pytania, jakie wywołane zostały ogólnikowym sformułowaniem Soboru. Zagadnienie a.m. za wiernych zostało nast. prawnie unormowane przez pap. Benedykta XIV (enc. Cum semper oblatas z 1744), pap. Piusa IX (enc. Amantissimi Redemptoris z 1858) i pap. Leona XIII (konst. In suprema z 1882); normy ustalone przez te dokumenty weszły do KPK (kan. 306, 315, 339,440,466,473).

Do aplikacji mszy za wiernych (missa pro populo) są zobowiązani ci, którzy zarządzają diecezją lub parafią, np. bpi rezyd., proboszczowie, wik. zarządcy; powinni oni aplikować mszę za wiernych we wszystkie niedziele oraz święta nakazane i zniesione (kan. 466, 339). Wg dekretu Prymasa Polski z 30 I 1961 a.m. za wiernych obowiązuje w niedziele i w święta: Bożego Narodzenia, Św. Bożej Rodzicielki — 1 I, Objawienia Pańskiego, Wniebowstąpienia Pańskiego, Bożego Ciała, Niepokalanego Poczęcia NMP, św. Józefa — 19 III, Apostołów Piotra i Pawła, Wszystkich Świętych.
A.m. w innych, prywatnych intencjach jest bardzo wczesna i wiąże się z historią mszy wotywnej (—> wotywa), zwł. za zmarłych, i z tzw. stypendium mszalnym.
A. Petrani, Obowiązek odprawiania mszy św. za lud przez proboszcza, AK 38(1936) 288-290; T. a Torre del Greco, De a. m.pro populo. Tibure 1940; M. Kaiser, Die a.m. pro populo in Geschichte und geltendem Recht, AKKR 130 (1961) 58-124, 355-388; P. Palazziiii, DMC 1 291-293; Z. Kamiński, Obowiązek proboszcza a.m. św. za parafian w ustawodawstwie Kościoła zachodniego do konstytucji Benedykta XIV „Cum semper oblatas”. Lb 1964 (mpsBKUL); tenże, A. m. św. za wiernych w ustawodawstwie przedkodeksowym Kościoła.


Encyklopedia Katolicka. Tom I, KUL, Lublin 1989, s. 745

Akolici

AKOLITA (gr. akoluthos towarzyszący, sługa) mężczyzna (kandydat na kapłana, diakona lub świecki) pomagający diakonowi lub kapłanowi w posłudze sprawowania eucharystii w Kościele rzym., na mocy urzędu akolitatu (jako drugiego w kolejności po urzędzie —> lektora). Do funkcji a. należy rozdzielanie komunii św. oraz wystawianie Najśw. Sakramentu (bez udzielania błogosławieństwa), w wypadku gdy nie może tego uczynić kapłan lub diakon, lub gdy wymaga tego dana sytuacja (np. duża liczba przystępujących do komunii Św.). Nominacji a. dokonuje bp ord. po zdeklarowaniu się kandydata na piśmie; urząd akolitatu nadaje on podczas specjalnych obrzędów: Io czasowo — kandydatom do kapłaństwa oraz diakonatu stałego przed święceniami diakonatu (w czasie studiów teol.), 2° na stałe — świeckim jako odrębny urząd liturgiczny.

Pierwsza wzmianka o a. informująca, że w 251 było ich w Rzymie 42, pochodzi z listu pap. Korneliusza do bpa Antiochii Fabiusza; a. towarzyszył i usługiwał bpowi (np. Ordo Romanus XXXV z poł. X w. wspomina o obowiązku noszenia przez a. krzyżma, aby bp mógł w każdej chwili udzielić bierzmowania); w Afryce obowiązki a. ograniczały się do zapalania świec i podawania wina do eucharystii; w Rzymie nadto a. na znak jedności roznosił do innych kościołów eulogic i cząstki hostii konsekrowanych we mszy pap.; zanosił także komunię nieobecnym na mszy (np. św. Tarsycjusz), podtrzymywał płócienne torby, do których archidiakon wkładał konsekrowane chleby przeznaczone do komunii wiernych oraz asystował przy egzaminie katechumenów, z którymi wspólnie odmawiał wyznanie wiary.

Od wczesnego średniowiecza niektóre funkcje akolitów, przede wszystkim bezpośredni kontakt z postaciami eucharyst., zaczęli przejmować duchowni wyższych święceń, inne natomiast jak przygotowywanie ołtarza do mszy Św., podawanie celebransowi wina i wody — ludzie świeccy (zakrystianie, ministranci); sprawiło to, że akolitat stał się tylko święceniem, stopniem przejściowym do sakramentu kapłaństwa, symbolizującym stopniowe dopuszczanie duchownych do odprawiania mszy św. Pap. Paweł VI motu proprio Ministeria quaedam z 15 VIII 1972 (Osservatore Romano 112 (1972) nr 213) przywrócił akolitatowi charakter urzędu, z którym związał określone funkcje liturg.; obrzędy towarzyszące nadawaniu akolitatu zawiera nowy Pontyfikat rzymski.


H. Leclercq, DACL I 348-356; A. Andrieu, Les ordres mineurs dans l’ancien rite romain. RevSR 5(1925) 232-274; W. Crace, Geschichte der niederen Weihen, ZKTh 70(1948) 257-314; Righetti IV 382-384. Wacław Schenk

Archeologia biblijna

ARCHEOLOGIA BIBLIJNA, dział -> archeologii starożytnego Wschodu, którego celem jest poznawanie, głównie na podstawie wykopalisk, pomników pochodzących z okresu od patriarchów (XX w. prz. Chr.) do I w. oraz wyjaśnienie w ich świetle przekazów bibl.; do końca XIX w. przez a.b. rozumiano naukę o realiach przekazanych przez Biblię, wyjaśnianych przy pomocy Talmudu oraz dzieł pisarzy żyd. i pogańskich.

Początki a.b. (w rozumieniu tradycyjnym) spotykamy w Biblii; o zwyczajach izr. mówią np. Rdz 43, 32 oraz Mk 7, 3 ; o miarach Wj 16,36; o monetach Mk 12,42; informacje topograficzne przekazują Pwt 11, 30; Zch 14, 4. Pierwsze próby systematyzacji danych z zakresu archeologii biblijnej (głównie jednak topografii i toponomastyki) podjął Euzebiusz z Cezarei, który ok. 320 opracował Ono-masticon, czyli alfabetyczny spis miejscowości bibl.; uwzględnił w nim istniejące wówczas drogi i miejscowości rzymskie. Dzieło o miarach i wagach (Peri metron kai stathmon), ograniczające się niestety tylko do ich wyliczenia napisał 392 Epifaniusz. W okresie od IV wieku a.b. wzbogaciła się o relacje pielgrzymów z podróży do Ziemi Świętej, spośród których wyróżniają się Peregrinano Aeteriae (ok. 394) i De locis Sanctis —> Adamnana (ok. 670).

Pierwsze prace poświęcone szczegółowym tematom a.b. pochodzą z XVI-XVII w.; M. Aurogallus wydał 1528 De hebraeorum urbium, locorum populorumque nominibus; pojawiła się tematyka społ.-paóstw. (B.C. Bertram, 1580; C. Sigonius, 1585; P. Cunaeus, 1617); prace z zakresu palest, flory (J.H. Ursinus, 1663) i fauny (S. Bochart, 1663); dzieło o niewieście hebr. (J. Seiden, 1646); miejsca kultu omówił szeroko M. Kund (1695), święta Hebrajczyków, Greków i Rzymian — R. Hospi-nian (1594), prawa rytualne pochodzenia egip. — J. Spencer (1666), a obrzędy pogrzebowe — M. Geier (1666). Ogólny charakter miały rozpowszechnione wówczas Antiquitates Iudaicae (1593) B. Ariasa. Wspólną cechą prac tego okresu było marginesowe zajmowanie się ST, jedynie na tyle, na ile w jego świetle można było wyjaśnić NT. Notatki Europejczyków, którzy począwszy od XVI w. sporadycznie odwiedzali Bliski Wschód (L. Rauwolff, 1575; J. de Thevenot, 1665; J.P. de Tour-nefort, 1718; R. Pococke, 1743; K. Niebuhr, 1772; L.F. Cassas, 1799), dotyczą pośrednio a.b. i są zazwyczaj opisami geograficznymi.

Publikacje z zakresu archeologii biblijnej, pojawiające się od 2. poł. XVIII w., w dalszym ciągu zajmowały się wyjaśnianiem w oparciu o wyniki badań hist. (zwł. E. Robinsona, H.G. Dalmana, J.G. Eichorna, H. Ewalda, J. Wellhausena) samych terminów rzeczowych Biblii (W. Nowack, 1894; I. Benzinger, 1894). Dopiero w 3 wyd. Hebräische Archäologie (L 1927) J. Benzinger oparł niektóre wyniki na wykopaliskach; odtąd trzymano się już tylko tej metody (np. M. Godlewski, A.b. oparta na ostatnich archeologicznych odkryciach na Wschodzie I-II, Wwa 1901-03). Pierwsze w nowoczesnym ujęciu opracowania a.b. (F.X. Kortleitner, A.b., In 1917; C. Watzinger, Denkmäler Palästinas I-II, L 1933-35; W.F. Albright, The Archaeology of Palestine, Har-mondsworth 1949; Archeologia Palestyny, Warszawa 1964) obejmują czasy od 1800 prz. Chr. do 500 po Chr. Tak rozszerzone ramy czasowe badań pozwoliły zainteresować się także życiem i zwyczajami Sumerów, Babilończyków, Persów i Arabów.

Modyfikacji uległa również technika wykopaliskowa. Dawne wykopaliska (np. przeprowadzone 1842 przez P.E. Botte’a w Mezopotamii) zaliczyć można najwyżej do etapu wstępnego współczesnych badań archeologicznych. W.M.F. Petrie, odkopując Tell el-Hesi, zwrócił uwagę na jego uwarstwienie i na ceramikę występującą w pokładach pagórka (tell), na którym stało osiedle; na ruinach bowiem jednego osiedla budowano drugie z racji zarówno praktycznych (oaza, woda), jak i rel. (kult wiązano zazwyczaj z miejscem uświęconym przez przodków); w poszczególnych pokładach, świadczących o liczbie osiedli, odnaleziono różne przedmioty kultu i codziennego użytku. Odkrywana w złożach ceramika ma nad innymi znaleziskami tę przewagę, iż pozwala stosunkowo dokładnie, na podstawie techniki wyrobów, określić chronologię poszczególnych warstw i stopień kultury mieszkańców. Niezbędna jest również metoda porównawcza źródeł lit. (dokumenty pisane i wszelkiego rodzaju inskrypcje archeol.); wyniki uzyskane dzięki niej pomagają uściślić okresy i kręgi kulturowe, a więc również ustalić epoki archeologiczne. Ponieważ nawet pojedynczy zabytek i nieznaczny przedmiot są wyrazem kontekstu kulturowego, posługiwanie się metodą porównawczą i z tej racji jest konieczne. Dzięki archeologii biblijnej nietrudno już dzisiaj ustalić dla Palestyny ramy czasowe poszczególnych epok archeol.; brązu wczesnego (3300 lub 3200-2100 prz. Chr.), średniego (2100-1550 prz. Chr.) i późnego (1550-1200 prz. Chr.), epoki żelaza (1200-600 prz. Chr.) i następnych okresów.

Ponieważ każda epoka wywarła na kulturze swoiste piętno, konieczna jest specjalizacja archeologii biblijnej, idąca w kierunku lepszego poznania poszczególnych okresów oraz właściwych im zjawisk kulturowych: budownictwa świeckiego i sakr., sztuk pięknych, stosunków społ.-gosp., handlu, sztuki wojennej, życia rel. (sposób grzebania ciał, składania ofiar) itp. Odczytane przez paleografów i filologów inskrypcje nie wchodzą w ścisły zakres archeologii biblijnej; to samo dotyczy numizmatyki i ceramistyki jako nauk pomocniczych archeologii biblijnej.


E. Sellin, S. Krauss, EJud III 196-207; F. Kenyon, The Bible and Archaeology, Lo 1940; M. Burrows, What Mean these Stones?, NH 194!; W.F.Albright, Archaeology and the Religion of Israel, Bal 19462; W.F. Libby, Radiocarbon Dating, Ch 19552; Albright Ch, J. Gray, Archaeology and the Old Testament World, NY 1962; Noth WAT; F. Gryglewicz, Archeologiczne odkrycia w egzegezie NT, Lb 1962; J.A. Thompson, The Bible and Archaeology, Lo 1962 (Biblia i a., Wwa 1965); M.E. Unger, Archaeology and the NT, GrR 1962; Kenyon; D. Winton Thomas, Archaeology and the Old Testament Study, Ox 1967; G.L. Archer, Recent Archaeology from Abraham to Moses, BSc 127 (1970) 3-25; E.M. Blaiklock, The Archaeology of the NT, GrR 1970; H.J. Franken, Einiges über Methode von archäologischen Oberßüchenunler-suchungen, w: Archäologie und AT, T 1970, 117-125; Recent Archaeology from Salomon to Zedekiah, BSc 127 (1970) 195-211; S. Mędala, Odkrywanie świata biblijnego przez archeologię, AK 77 (1971) 39-56; Archeologia Palestyny, Pz 1073. Hugolin Langkammer

Kościół prawosławny w Ameryce Północnej

Początki prawosławia w Ameryce Północnej sięgają końca XVIII w. i wiążą się z misją ros. na Alasce, kiedy terytorium to znalazło się pod panowaniem Rosji (1747-1867). W misji tej, rozpoczętej 1792, doniosłą rolę odegrał (1794-1837) tamtejszy pustelnik św. German; 1872 misję przeniesiono do San Francisco, gdzie 1889 założono seminarium duch. dla kształcenia duszpasterzy i misjonarzy; podobne instytucje założono 1895 w Minneapolis i Cleveland. Ok. 1900 misja została podzielona na dwa wikariaty: Alaskę obejmującą 16 parafii, 17 kościołów i 11 000 wyznawców oraz wikariát A.P. z siedzibą w Nowym Jorku. Organizacyjnie była ona związana z metropolią prawosł. Wysp Aleuckich; w Sitka na Alasce rezydował prawosł. bp pomocniczy. Liczba wyznawców prawosławia wzrosła dopiero w 2. poł. XIX i w 1. poł. XX w. na skutek emigracji, niejednolitej zresztą pod względem religijnym. Syryjczycy, Ormianie i Chaldejczycy wyznawali ortodoksję przed-chalced. i reprezentowali nestorianizm (Chaldejczycy) bądź mo-nofizytyzm (ormianie, Syryjczycy).

1. Nestorianie zjawili się w A.P. (głównie w Stanach Zjedn.) w większej grupie dopiero po 1933 i podzielili się na dwie społeczności religijne. Pierwsza, nosząca oficjalną nazwę Church of the East of the Assyrians, jest rządzona przez kato-likosa, rezydującego od 1940 w Turlock w Kalifornii i pozostaje pod wpływem doktrynalnym i ustrojowym Kościoła epi-skopalnego. Jednakże większość nestorianów amer, nie uznaje katolikosa z Turlock i zorganizowała niezależną społeczność kośc. (American Assyrian Apostolic Church), na wzór prezbi-teriański. Obydwie te społeczności są nieliczne; wielu nestorianów przeszło na katolicyzm lub protestantyzm; ok. 1952 posiadały łącznie 34 kapłanów i 40 000 wyznawców.

2. Ormianie monofizyccy przybyli na kontynent amer, pod koniec XIX w., przy czym główne nasilenie emigracji przypada na pocz. XX w. W 1920 katolikos ormiański w Eczmia-dzynie mianował specjalnego legata dla Europy i Ameryki, któremu powierzył opiekę rel. nad ormiańskimi emigrantami. W kilka lat później zostało utworzone abpstwo w Nowym Jorku, obejmujące A.P. i Środk., 1950 bpstwo pd.amer. z rezydencją w Los Angeles w Kalifornii. Obie diec. uzależnione są jurysdykcyjnie od katolikatu w Eczmiadzynie ; 1960 w całej Ameryce ormianie monofizyccy mieli 1 abpstwo i 1 bpstwo, 66 kościołów, 60 kapłanów i ok. 220 000 wyznawców.

3. Syryjczycy zw. jakobitami przybyli do A.P. dopiero w XX w., najczęściej w wyniku prześladowania przez Turków. Już 1915 utworzyli pierwszą społeczność kośc. w Chicago, a 1951 przyłączyli się do Apostolic Episcopal Church. Jurysdykcyjnie zależni są od monofizyckiego patriarchy antiocheńskiego. W 1950-60 mieli na kontynencie amer. 1 metropolię (Nowy Jork), której podlegało 2 bpów pomocniczych, 1 bp tytuł., 40 kościołów i ok. 5000 wyznawców.

4. Kościoły greckoprawosławne są w Ameryce daleko liczniej reprezentowane. Pod względem nar. wyznawcy tych Kościołów rekrutują się najczęściej spośród emigrantów Greków, Syryjczyków, Rosjan, Serbów, Ukraińców, Rusinów Zakarpackich, Albańczyków i Rumunów. Na skutek akcji mis. zyskali oni również wyznawców wśród Indian, Eskimosów i Amerykanów (USA). Pod względem organizacyjnym tworzyli oni od 1908 archidiecezję w Nowym Jorku dla całej A.P., nadto 2 wikariaty biskupie Aleuty i Brooklyn i 3 misje (gr., serbska, amer.). W 1911 miała ona 100 kościołów, 1 klasztor, 113 szkół, 2 seminaria, 4 czasopisma i obejmowała: 63 000 Rosjan, 53 000 Ukraińców pochodzących głównie z Galicji i Bukowiny, 21 000 Serbów, 20 000 Syryjczyków, 12 000 Rusinów Zakarpackich, 6000 Albańczyków, 5000 Eskimosów, 3000 Greków, 3000 Indian i 3000 tubylczych mieszkańców Wysp Aleuckich. Emigranci ci jednakże dość szybko ulegli amerykanizacji, w wyniku czego przejawiły się wśród nich tendencje do rel. niezależności. Na skutek wzmożonej emigracji po I wojnie świat. Kościół prawosł. rozrósł się organizacyjnie i liczebnie. W 1918 obok archidiec. nowojorskiej były 4 wikariaty biskupie, 3 misje, 271 kościołów, 50 kaplic, 257 kapłanów i ok. 300 000 wyznawców. Już 1922 patriarcha ekum. Grzegorz VII utworzył zależną od Konstantynopola metropolię A.P. i Pd., z rezydencją w Nowym Jorku, której podporządkował w charakterze sufraganii 4 diecezje. W 1931 metropolię jednakże zreorganizowano; zniesiono 4 diec, a metropolita otrzymał bpów pomocniczych dla poszczególnych narodowości amer, prawosławia. Z metropolią tą związano nieco później bpstwo dla prawosł. Rusinów Zakarpackich, diec. nowojorską zorganizowaną przez odłączonych od Kościoła gr.kat. Ukraińców (1933), a nadto bpstwo pomocnicze dla Albańczyków, którzy po 1945 zerwali z macierzystym Kościołem. Metropolia ta prowadzi działalność mis. (od 1936), która objęła także Afrykę (m.in. Ugandę) i Azję (m.in. Koreę, Filipiny). W 1960 gr. Kościół prawosł. w Ameryce miał 1 metropolię, 8 bpstw, 382 kościoły, 405 kapłanów i ok. 1,2 min wyznawców.

Emigranci syr., należący do syr. Kościoła prawosł. w Antiochii, osiedlili się w Ameryce w XIX i XX w. Przez dłuższy okres czasu podlegali ros. metropolii prawosł. w Nowym Jorku. Dopiero 1934 patriarcha antiocheński wysłał do Ameryki archi-mandrytę Antoniego Bashira, zlecając mu opiekę rel. nad prawosł. Syryjczykami i mianując go równocześnie wik. patriar-chalnym nowo utworzonej archidiec. nowojorskiej i całej A.P. W nast. latach zostali mianowani 3 bpi pomocniczy dla Stanów Zjedn. (Toledo), Argentyny (Buenos Aires) i Brazylii (Säo Paulo). Ok. 1960 Kościół ten obejmował w Ameryce 1 abpstwo, 2 bpstwa i ok. 230 000 wiernych.

Rosyjski Kościół prawosł. w Ameryce jest podzielony na 2 niezależne od siebie wspólnoty. Najliczniejszy liczbowo jest Russian Orthodox Greek Catholic Church of America zależny od patriarchatu ekum. w Konstantynopolu. Początki jego sięgają misji na Alasce. Do 1933 Kościół ten, jako metropolia nowojorska, był formalnie związany z patriarchatem moskiewskim.
Kongres Ros. Kościoła prawosł. w Ameryce zwołany 1934 do Cleveland ogłosił autonomię tegoż Kościoła, a na metropolitę Nowego Jorku i San Francisco powołał, w miejsce egzarchy przysłanego przez patriarchę moskiewskiego, bpa Teofila Paszkowskiego, co doprowadziło do rozłamu wśród wiernych. Podejmowane 1943, 1946 i 1947 próby zjednoczenia i podporządkowania Kościoła patriarchatowi w Moskwie nie powiodły się. Istniejące obecnie trzy grupy wyznawców tego Kościoła obłożyły się wzajemnie ekskomunikami. Organizacja kośc. obejmuje 1 metropolię (Nowy Jork), 9 bpstw (w tym 1 w Japonii, 1 w A.Ł.), 2 wydziały teol., 352 kościoły i 755 000 wiernych (1957).
Drugą prawosł. społeczność ros. pochodzenia tworzy Russian Orthodox Church Outside Russia. Jego początki wiążą się ściśle z emigracją ros. po I wojnie świat, i z rozłamem w ros. Kościele prawosł. po 1920 na skutek dekretu patriarchy moskiewskiego Tychona (6 XI 1922) i postawy emigracyjnego metropolity Eulogiusza. Ten ostatni, mianowany początkowo przez patriarchat moskiewski zwierzchnikiem kośc. emigracji ros. w Europie, po zerwaniu z Kościołem ros. otrzymał podobne uprawnienia z Konstantynopola (1921). Od 1923 na mocy uchwały synodu karłowickiego Kościół ten ogłosił swą autonomię, a 1930 poddał się patriarchatowi ekum. w Konstantynopolu. Ponieważ 1934 poważna część wyznawców prawosławia ros. w Ameryce przyłączyła się do Russian Orthodox Church Outside Russia, dlatego przy podziale tegoż Kościoła na 4 metropolie, utworzono wówczas metropolie pn.amer. z rezydencją w Nowym Jorku. W 1947 metropolita nowojorski Teofil podporządkował się patriarsze moskiewskiemu. Tomosem patriarchy moskiewskiego Aleksego z 10 IV 1970, proklamowanym (po śmierci Aleksego) 17 V 1970 przez metropolitę Pimena, stróża tronu patriarszego, ros. metropolia prawosł. w Nowym Jorku otrzymała autokefalię, co spowodowało zatargi z patriarchą ekum. Konstantynopola. Główna siedziba tego Kościoła od 1950 znajduje się w Nowym Jorku. Na kontynencie amer. Kościół ten obejmuje 1 metropolię, 9 bpstw (m.in. Kanada, Brazylia), 224 kapłanów i ok. 90 000 wiernych (1951).
Emigranci serb. w Ameryce podlegali ros. metropolii prawosł. w Nowym Jorku; 1921 otrzymali własne bpstwo w Libertyville, obejmujące A.P., uzależnione od patriarchatu serb. w Belgradzie.
Ukraińska społeczność prawosł. w Ameryce należy do 3 różnych Kościołów. Ukrainian Orthodox Church of America powstał 1924 i jest podporządkowany gr. metropolii prawosł. w Nowym Jorku; wyznawcy mieszkają głównie w Kanadzie i Stanach Zjedn. (1951 – 1 biskupstwo, 30 kapłanów, 37 kościołów i 42 250 wiernych). Ukrainian Orthodox Church of USA, uzależniony od patriarchatu w Konstantynopolu, powstał 1946; wyznawcy rekrutują się głównie spośród polit, emigrantów ukraińskich; obejmuje 1 metropolię (rezydencja w Bala Cyn-wyd), 2 abpstwa, 1 bpstwo, 96 parafii, 85 000 wyznawców. Nieznaczną rolę odgrywa Holy Ukrainian Autocephalic Orthodox Church in Exil, liczący zaledwie 10 parafii i 4500 wiernych.
Do wsch. Kościołów prawosł. w Ameryce należy nadto: Bulgarian Eastern Orthodox Church, zależny formalnie od bułg. patriarchatu w Sofii; ma jedną diec, utworzoną dla emigrantów bułg. 1936, obejmuje cały kontynent, a nadto Australię (rezydencja w Nowym Jorku). W 1951 doszło do faktycznego zerwania z patriarchatem w Sofii, chociaż prawna zależność formalna trwa nadal; bpstwo obejmuje 22 parafie i 86 000 wyznawców. Romanian Orthodox Episcopate of America został zorganizowany 1925 przez patriarchat rumuński w Bukareszcie dla emigrantów rumuńskich w Ameryce. Bpstwo z siedzibą w Waszyngtonie do 1945 było zależne od tegoż patriarchatu, zerwanie nastąpiło po II wojnie świat.; obejmuje 52 parafie i ok. 50 000 wyznawców w Kanadzie i USA. Dwa dalsze Kościoły prawosł. w A.P. są tworami najnowszymi i mają niewielu wyznawców : American Holy Orthodox Catholic Apostolic Eastern Church powstał 1932 i postawił sobie za cel zjednoczenie wszystkich Kościołów prawosł. w Ameryce; ma własny patriarchat
z rezydencją w Springfield, 1 abpstwo, 3 bpstwa, 20 kapłanów i 3100 wiernych (1949). American Orthodox Church został zał. 1940 przez prawosł. konwertytów amer, pochodzenia (bpstwo w Waszyngtonie). Dwie pozostałe społeczności prawosł. nie mają żadnego znaczenia, a liczba wiernych każdej z nich nie przekracza tysiąca (łącznie: 1 abpstwo, 1 bpstwo, 5 kościołów i ok. 300 wiernych).

W 1960 Kościoły monofizyckie i nestoriańskie posiadały na kontynencie amer. 1 patriarchat, 1 metropolię, 1 abpstwo, 4 bpstwa. Kościoły prawosł. natomiast obejmowały 1 patriarchat, 4 metropolie, 5 abpstw, 35 bpstw i 1966 łącznie 3,9 min wyznawców, z czego na Amerykę Łac. przypadło 480 000.

P. Kawerau, Amerika und die orientalischen Kirchen. Ursprung und Anfang der amerikanischen Mission unter den Nationalkirchen Westasiens, B 1958 (bibliogr.); LKS I-II (passim); A.A. Bogolepow, Toward an American Ortho-dox Church, NY 1963; J. Harder, Kleine Geschichte der Orthodoxen Kirche, B 1963, 224-227; BdM I-II (passim); AtHier; A.A. Bogolepow, The Historical Road of the American Metropolia, DiakDial 5 (1970) 162-167; I. Doens, L’Eglise autocéphalie orthodoxe en Amérique, Ir 43 (1970) 279-289; tenże, Autour de l’autocèphalie de l’Eglise orthodoxe en Amérique, Ir 43 (1970) 437–448; Le problème de l’autocèphalie de l’Eglise orthodoxe en A., 1st 16 (1971) 58-93; V. Rochoau, Innocent Veniaminov and the Russian Mission to Alaska 1820-1840, VTQ 15 (1971) z. 3, 105-120


Encyklopedia Katolicka. Tom I, KUL, Lublin 1989, s. 445-448

Aklamacje liturgiczne

AKLAMACJE LITURGICZNE to krótkie formuły – okrzyki, którymi zgromadzenie liturg. wielbi Boga lub potwierdza jakąś czynność albo modlitwę liturg. celebransa. Do najczęściej używanych a. 1. należą: adiuva, alleluja, amen, dignum et iustum est, eleison, miserere, exaudi, féliciter, sanctus, hosanna, mara-natha, w średniowieczu znane by\y^ Laudes gallicanae lub Laudes Hincmari; duża pierwotnie liczba a.l. zmniejszyła się z powodu nierozumienia języka liturg. i coraz mniej aktywnego udziału wiernych we mszy; aklamacje ludu przeszły na ministrantów; jednym z punktów odnowy liturg. po Soborze Wat. II jest powrót do aklamacji ludu (por. KL 30); nowe Ordo Missae z 1969 wprowadza aklamacje po Podniesieniu (por. Obrzędy mszy świętej z ludem, Pz 1969, 29-30).


F. Cabrol, DACL I 253-260; E. Peterson, Heis Theos. Epigraphische, formgeschichtliche und religionsgeschichtliche Untersuchungen, Gö 1926; Eisenhofer I 186-193; T. Klauser, RAC I 216-233; B. Opfermann, Die liturgischen Herrscher-Akklamationen, Wei 1953; J. Wierusz-Kowalski, Podstawowe elementy struktury języka sakralnego, StR 1(1969) 33-54. Wacław Schenk

Ruch abstynencki

Ruch abstynenckie to zorganizowane działanie ludzi zrzeszonych, związanych ideą osobistej rezygnacji z konsumpcji wszelkich napojów alkoholowych na rzecz realizowania tej idei w życiu osobistym oraz upowszechniania jej w społeczeństwie celem zwalczania społ. klęski —> pijaństwa i —> alkoholizmu oraz ich skutków.

I. POCZĄTKI RUCHU ABSTYNENCKIEGO

Nawiązując do idei—s-abnegacji, -> zadośćuczynienia oraz w ogóle —> miłości bliźniego w chrześcijaństwie, powstał w poł. XIX w. w Stanach Zjedn. i Irlandii r. a.

1. W 1851 powstał w Nowym Jorku Independent Order of Good Templars, którego członkowie zobowiązywali się ślubem do bezwzględnej abstynencji na całe życie; zrzeszał on katolików, protestantów, buddystów i członków innych wyznań. Do jego idei nawiązały tzw. grupy oksfordzkie oraz ruch Alcoholics Anonymous (1933-36). Oba te ruchy postulowały w leczeniu alkoholizmu łączenie elementów terapii med. z psychoterapią religijną. Ruch alkoholików anonimowych rozwija się obecnie w ok. 90 krajach (szczególnie w USA), skupia ok. 400 tys. alkoholików w ok. 14 tys. grup, stawiając im jako jedyny warunek przynależności dobrą wolę zaprzestania picia alkoholu. Członkowie ruchu dzielą się nawzajem doświadczeniem i pomagają sobie i innym w powrocie do trzeźwości. Kierują się tzw. dwunastoma tradycjami głoszącymi, że osobisty powrót do trzeźwości zależy od jedności organizacji, dla której istnieje tylko jeden autorytet, kochający Bóg. Program leczenia opierają na tzw. dwunastu stopniach. Uznając w kierowaniu własnym życiem swą bezsilność wobec alkoholu, wyznają ją przed Bogiem, samym sobą i innymi osobami. Po osiągnięciu „duchowego przebudzenia”, będącego wynikiem przejścia przez tzw. dwanaście stopni, starają się pełnić posłannictwo wśród innych alkoholików. Stosując powyższe zasady we wszystkich poczynaniach, ratują ok. 60% alkoholików zrzeszonych w organizacji Anonimowych Alkoholików. Tak skutecznej metody leczenia alkoholizmu dotąd nie znano.

2. Za inicjatora r.a. w Kościele kat. należy uważać o. T.A. —> Mathewa, który od 1838 apostołował w Irlandii, Anglii i Ameryce; propagując bez większego powodzenia jedynie tzw. umiar w piciu, zaczął nast. krzewić całkowitą i dobrowolną abstynencję, opartą na motywach ofiary, miłości Boga i bliźniego, co okazało się skuteczną metodą, bowiem o. Mathew udało się zdobyć do „złotych ksiąg trzeźwości” ok. 6 min ludzi.

3. Spośród innych chrzęść, wspólnot Kościół Adwentystów Dnia Siódmego (-> adwentyści) w swej doktrynie mor. głosi zasadę całkowitej abstynencji (1855 włączona do Credo), która jest warunkiem przynależności do Kościoła; jej złamanie powoduje utratę członkostwa. Działalność abstynencką Kościół prowadzi od początku swego istnienia (od 1848 w Stanach Zjedn. działał J. Baets). W 1947 Gener. Konferencja powołała ponad-konfesyjne International Temperance Association o charakterze społeczno-zdrowotnym w celu propagowania zasad lepszego życia (better Life) oraz zwalczania plag społ., zwł. alkoholizmu. Podobne instytucje powstały przy Świat. Wydziałach oraz przy Kościołach krajowych. Kościół rozwija działalność propagan-dowo-profilaktyczną; jest członkiem wielu międzynar. stowarzyszeń abstynenckich, m.in. International Commission for Pre-sention of Alcoholism. Kościół Adwentystów Dnia Siódmego w Polsce jest członkiem stowarzyszonym Społ. Komitetu Przeciwalkoholowego (przedstawiciel Kościoła wchodzi w skład Zarządu Głównego). Duchowni i wyznawcy są w zasadzie działaczami antyalkoholowymi.

II. RUCH ABSTYNENCKI W POLSCE

W XIX w., w okresie szczególnego rozpicia (1815-63), narodził się w Polsce ruch—> trzeźwościowy, który rozwijał się głównie w formie tzw. —v bractw trzeźwości. Jednym z nurtów tego ruchu był polski r.a., nawiązujący do doświadczeń na Zachodzie. Miał on charakter nie tylko
ascet.-mor., ale także rel., społ., a nawet polit, i narodowy. Był niejako odpowiedzią na ówczesne zapotrzebowanie społ. narodu pol., dotkniętego klęską pijaństwa, do której powstania przyczyniało się głównie — istniejące od dawna — prawo propinacji służące władcom polskim, a od XIII w. również „panom świeckim i duchownym”. Już wł. humanista Sabellicus 1498 określił Polaków jako bibacissimum genus humanuni. Próbę walki z nadużywaniem alkoholu podjęła królowa Bona, przeszczepiając do Polski wł. wzory wstrzemięźliwych obyczajów. Z ograniczeniem pijaństwa wracało wiele innych cnót i wzrastał szacunek dla Polski wśród obcych narodów, co stwierdza 1519 J.L. Decjusz. Rządy saskie spowodowały ponowne rozpicie całego społeczeństwa, szczególnie chłopstwa, które rozpijało się głównie z powodu tak zwanej pańszczyzny browarniczej. Kolejny etap pracy nad trzeźwością narodu przypada na czasy Stanisława Augusta. Przyczynił się do tego m. in. wzrost spożycia czarnej kawy, która wypierała alkohol. Dalszy spadek konsumpcji alkoholu, postępujący w okresie zaborów, był rezultatem intensywnego budzenia się świadomości nar. i poczucia odpowiedzialności za losy narodu. Na niebezpieczeństwo —* pijaństwa wskazywała również literatura piękna, społ.-polit. i religijna, np. Grzegorz z Sanoka, J. Ostroróg, A. Frycz Modrzewski, M. Rej, J. Kochanowski, P. Skarga, K. Opaliński, A. Morsztyn, W. Potocki, I. Krasicki, ks. F.S. Jezierski, Jędrzej Śniadecki, S. Staszic, J. Szymkiewicz, H. Sienkiewicz, M. Konopnicka, A. Dygasiński i inni. Sytuację poprawiło także zniesienie prawa propinacji 1811 w zaborze prus., 1844 likwidacja karczem plebańskich, a 1888 karczem „panów świeckich” w Królestwie Polskim oraz 1910 zniesienie prawa propinacji w Galicji.

1. Okres zaborów — Io W Poznańskiem i na Pomorzu — Z inicjatywy katolików świeckich powstało 1837 w Sztumie Tow. Wstrzemięźliwości, które 1839 powołało do życia w Toruniu dwa oddziały abstynenckie. Z inicjatywy —> „Jutrzenki” odbył się 1901 w Poznaniu „wiec obyczajowy” za zgodą i poparciem abpa F. Stablewskiego, z polecenia którego księża szerzyli ideę wstrzemięźliwości wśród ludu, uświadamiając potrzebę osobistej i całkowitej abstynencji przykładowej jako skutecznego środka dalekosiężnej akcji przeciwalkoholowej. W 1902 powstał z inicjatywy alumnów Seminarium Duch. w Poznaniu i ks. K. Niesiołowskiego Związek Księży Abstynentów, który 1908 liczył 38 członków (1909 powstał osobny oddział dla diec. chełmińskiej). Od 1910 Związek ten rozpoczął wydawanie-* „Przyjaciela Trzeźwości”, a od 1911 miesięcznika-* „Świt”, redagowanego przez ks. Niesiołowskiego. Podobne stowarzyszenie dla katolików świeckich pod nazwą-* Wyzwolenie powstało w Poznaniu 1905.

2° Na Górnym Śląsku – dzięki działalności ks. J. Kapicy przybrał r.a. charakter masowy, ale przygasł wskutek epidemii nieurodzaju oraz sytuacji społ.-polit.; odżył po 1918.

3° W Galicji i na Śląsku Cieszyńskim — na szczególną uwagę zasługuje społ. i duszpast. działalność ks. B. Markiewicza, zał. towarzystwa i czasopisma pod wspólną nazwą—* „Powściągliwość i Pr-aca” (1900), które miało na celu zwalczanie alkoholizmu jako choroby społecznej. Drogę do likwidacji alkoholizmu ks. Markiewicz widział w szerzeniu całkowitej abstynencji. Na uwagę zasługuje działalność ks. K. Antoniewicza oraz bpa L. Wałęgi. We Lwowie prof. W. Lutosławski założył 1902 stow. Eleuteria, mające za zadanie troskę o dobro mor. i fiz. ludności Galicji. Warunkiem przynależności do niego było uznanie istnienia Boga i zobowiązanie się do abstynencji od alkoholu. W 1902 powstało w Krakowie towarzystwo poczwórnej dożywotniej wstrzemięźliwości Eleusis, zrzeszające świeckich i duchownych. W działalności na rzecz r.a. zasłużył się także A. —> Chmielowski. W 1906 abp J. Bilczewski w instrukcji dla duchowieństwa nakazał, by dzieci przystępujące do I komunii św. składały przyrzeczenie abstynencji do 20 r. życia (ta praktyka trwa w diecezjach pol. So dnia dzisiejszego). Polecił także tworzyć kółka abstynenckie wśród duchownych przy Stowarzyszeniach Św. Wincentego à Paulo. Ponadto szerzył ideę dobrowolnej abstynencji, w wyniku czego powstały 1906 Koło Abstynentów wśród alumnów seminarium oraz 1907 Związek Księży Abstynentów dla Galicji i Bukowiny. Zwołany 1908 przez bpa J. S. Pelczara synod diec. przemyskiej poleca, by przy każdym bractwie wstrzemięźliwości powstawały w parafii oddziały abstynenckie. Choć ruch ten cieszył się życzliwością władz austr., spotkał się jednak z wrogą postawą szlachty, ziemian i Żydów, co doprowadziło do konfliktów między nimi a duchowieństwem propagującym r.a. (S. Kieniewicz). Mimo kryzysu związanego z powstaniem 1846, r.a. przetrwał i promieniował na Królestwo, Litwę i Żmudź.

4° W Królestwie — r.a. napotyka opór ze strony władz carskich, które zakazały 1836-38 wszelkich stowarzyszeń. Pijaństwo w tej sytuacji rozszerzało się, a 1844 osiągnęło apogeum (E. Stawiński). Namiestnik I. Paskiewicz zezwolił na przyjmowanie ślubów trzeźwości, ale tylko od nałogowych pijaków. Gdy na Zachodzie r.a. odnosił sukcesy dzięki o. Mathew, w Królestwie skonfiskowano nawet skromną broszurę Cud rzadki w świecie, że pijak przecie statkuje się jako przeciwną rządowi. Duchowieństwo jednak mimo tego prowadziło w dalszym ciągu akcję skierowaną przeciwko demoralizacji i wyniszczeniu ludu przez pijaństwo (H. Rożenowa). Zakaz Paskiewicza z 1858 oraz działania powstańcze 1863 zahamowały nieco rozwój r.a., ale podtrzymywał go o. Honorat (W. —> Koźmiński) i in., zakładając m.in. gospody bezalkoholowe.

5° Na Litwie i Żmudzi — r.a. sprzyjało środowisko uniw. wil., w którym podjęto pierwsze próby opracowania nauk. jego podstaw przez J. Szymkiewicza w Dziele o pijaństwie (Wl 1818), co uważa się za narodziny alkohologii polskiej. W środowisku uniwersyteckim rozwijały działalność organizacje, które w programach uwzględniały hasła abstynenckie: Tow. Szubrawców (1817-22), które propagowało abstynencję w czasie uprawiania turystyki (godłem ich był dzban wody z napisem: aqua fontis) oraz pozostający pod ich wpływem filomaci, filareci i promieniści. Ponieważ ruch trzeźwościowy, zorganizowany i upowszechniany przez bpa M. K. Wołonczewskiego 1858-64, został zahamowany przez energiczną kontrakcję gen. gubernatora M. N. Murawjewa, r.a. nie mógł się rozwinąć.
Polski r.a., oparty na motywach rel., całkowitej abstynencji dobrowolnej i przykładowej, znajdował zrozumienie wśród społeczeństwa pol. nie tylko w kraju, lecz także za granicą. Został przeszczepiony do Stanów Zjedn. 1913 jako Związek Pol. Abstynentów.

2. W dwudziestoleciu międzywojennym r.a. w Poznaniu ożywił się dzięki działalności abstynenckiego związku Wyzwolenie. Ks. T. Gałdyński wraz z J. Szymańskim zorganizowali 1922 V Kongres Przeciwalkoholowy, na którym Związek Księży Abstynentów na Archidiec. Gnieźnieńsko-Poznańską przekształcił się w Polski Związek Księży Abstynentów. W tym czasie analogiczny związek na Galicję i Bukowinę przekształcił się w Związek Księży Abstynentów na Małopolskę. Rozpoczęto akcję werbunkową katolików świeckich do abstynenckich kół parafialnych. W 1925 powstało Koło Nauczycieli Abstynentów, które przekształciło się wkrótce w związek, a 1933 rozpoczęło działalność Koło Lekarzy Abstynentów. Na Śląsku utworzono 1926 Śląski Katolicki Związek Abstynencki.
Na dobry grunt trafiła idea abstynencka w wyższych seminariach duch., które do 1939 prawie wszystkie miały kleryckie koła abstynenckie. Spośród zak. tylko kapucyni w Lublinie założyli takie koło. R.a. rozwijał się także wśród młodzieży akademickiej: 1926 powstał Związek Akademików Abstynentów w Poznaniu oraz podobne organizacje wśród młodzieży akademickiej Warszawy, Wilna, Lwowa i Lublina (KUL). Wśród młodzieży pozaszkolnej organizatorem r.a. w Krakowie i Małopolsce był ks. M. Kuznowicz. Dla młodzieży tej utworzono z czasem Centralę Abstynencką Kół Młodzieżowych, której organem był od 1925 dwumies. „Młodzież Abstynencka”; środowisko lubelskie miało od 1928 mies. „Młodzież Błękitna”. W Poznaniu scentralizowano Związek Nauczycieli i Księży Abstynentów, tworząc tzw. Centralę Poznańską. Ruch Eleusis, przekształcony w Fila-recki Związek Elsów, przeniósł się ze Lwowa do Poznania,
a jego organem stała się od 1928 „Myśl Filarecka”. Wileńskie Tow. Walki z Alkoholem i Innymi Nałogami — Mens oraz Abstynencka Liga Kolejowa we Lwowie (1927) miały międzyzwiąz-kowy organ „Trzeźwość”, wyd. 1919-39 w Warszawie. Doceniając znaczenie r.a. w życiu mor.-społ. udzieliły mu swego poparcia pol. synody kośc. (krak., war., podlaski, lwowski, tarn., kielecki, chełmiński, piński, wil. i Polski Synod Plenarny) oraz Akcja Katolicka. Również organizacje harcerskie aktywnie działały na rzecz r.a.
Po wielu latach pracy polski r.a. zdołał wypracować własne metody działania, które zwięźle sformułował kard. A. Ka-kowski, stwierdzając, że trzeźwość i umiarkowanie stopniowo przygotowują do całkowitej abstynencji, natomiast całkowita abstynencja wielu prowadzi do trzeźwości wszystkich. Polski r.a. charakteryzuje ciągłość rozwoju, która nawiązuje do idei „pobożnych bractw trzeźwości” organizowanych w XVI w. przez o. S. -> Papczyńskiego „ku uczczenia pragnącego na krzyżu Chrystusa Pana”. Formy działania polskiego r.a. były wyznaniowo neutralne, np. Abstynencka Liga Kolejowców, Koło Lekarzy Abstynentów, i wyznaniowe, np. Kat. Związek Abstynencki, Polski Związek Księży Abstynentów, Związek Nauczycieli Abstynentów. I Kat. Kongres Przeciwalkoholowy odbył się 1937 w Warszawie. Przedstawiony na nim dorobek polskiego r.a. był przedmiotem ogólnego zainteresowania. W tym okresie działaczami byli : ks. K. Niesiołowski, ks. J. Ciem-niewski, prof. S. Ciechanowski, prof. S. Władyczko, J. Szymański, prof. J. Kostrzewski, B.T. Dybowski, ks. A. Cząstka, ks. W. Padacz i inni.

3. Okres powojenny. Po II wojnie świat, polski r.a. odżył z nową siłą. Kierunek wyznaczył mu kard. A. Hlond. W 1947 bpi pol. wydali list pasterski o „palącej sprawie grozy alkoholizmu i pijaństwa”.
Zaczęto szukać nowych środków zaradczych. Pod przewodnictwem doświadczonego działacza abstynenckiego ks. A. Cząstki, kierownika Krajowego Referatu Trzeźwości, działającego w ramach Krajowej Centrali Caritas, r.a. przybrał nowe formy. Zgodnie ze statutem z 1947 uległy reorganizacji bractwa trzeźwości, które odtąd propagowały również abstynencję całkowitą. W ciągu 2 lat działalności Krajowego Referatu Trzeźwości powołano do życia 448 bractw, skupiających ok. 119 tys. członków (w tym ok. 80% zupełnych abstynentów). Do rozpowszechnienia r.a. w Polsce przyczyniły się-* Wielkopostne Akcje Trzeźwości oraz —f Wielka Nowenna, dążące do odnowienia obyczajów chrzęść, wśród wiernych. Od 1959 akcję antyalkoholową prowadzą Społ. Komitety Przeciwalkoholowe skupione wokół Głównego Społ. Komitetu Przeciwalkoholowego z siedzibą w Warszawie, zajmując się także propagowaniem tzw. kultury picia oraz tzw. trzeźwości zawodowej. Ideę abstynencką zaś krzewią również misjonarze trzeźwości, jak ks. Michał Żukowski, ks. Wiesław Osmólski, ks. Antoni Cząstka, o. Benignus Jan Sosnowski (OFMCap), ks. Stefan Tarasiuk (SVD) oraz działacze dr Józef Rybicki, doc. Zbigniew Wierzbicki, dr Aleksandra Majewska, ks. Władysław Padacz i in. Delegatami d/s Trzeźwości z ramienia Episkopatu Polski byli kolejno bpi Piotr Dudziec, Henryk Strąkowski, Jan Mazur.

W 1970 powołano Komisję Episkopatu d/s Trzeźwości, której przew. został dotychczasowy delegat bp Jan Mazur, sekretarzem ks. Henryk Korża. Konferencja Episkopatu Polski znowelizowała 1971 (uchwalone 1959) Wytyczne Episkopatu Polski dla kośc. działalności trzeźwościowej (WAW 53 (1971) 265-268). Akcentując wartość ascet.-mor. i rel. a nadto społeczno-wycho-wawczą abstynencji wprowadzono do seminariów duch. wykłady z zakresu alkohologii i wychowanie w duchu abstynenckim; sekretarza Komisji powołano na krajowego duszpasterza trzeźwości, do którego zadań należy koordynacja działalności. W wielu diecezjach przeprowadzono 1969-72 par. misje trzeź-wościowe, których ideą przewodnią była abstynencja; bpi w trzeźwościowych orędziach 1971-72 do diecezjan oraz w listach pasterskich do poszczególnych parafii wysunęli na czoło ideę abstynencką. Idea ta jest także przedmiotem kazań, konferencji, rekolekcji i katechizacji; stanowi również istotny czynnik odnowy posoborowej Kościoła.


Encyklopedia Katolicka. Tom I, KUL, Lublin 1989, s. 43-47